Adepcie jogi – uważaj na korekty swoich nauczycieli

Co wyróżnia zajęcia jogi spośród innych zajęć ruchowych? To, że w trakcie ćwiczeń nauczyciel będzie zwracał uwagę na ustawienie waszego ciała. Zostaniecie  poproszeni o opuszczenie barków, prawidłowe ustawienie stóp, rozluźnienie głowy itp. Wszystko po to, żeby asany były wykonywane bezpiecznie i efektywnie. Często wasze pozycje zostaną skorygowane ręczne. Ktoś delikatnie wskaże kierunek ruchu. Niestety część nauczycieli lubi również zaserwować swoim uczniom korekty zwane „wymagającymi”.

DSC_0303

Pamiętam początkową fazę swojej praktyki jogi. Byłam wtedy nieświadoma i bezkrytyczna. Niedługo wcześniej porzuciłam filmiki z Youtube’a na rzecz ćwiczeń z nauczycielem. Chodziłam na różne zajęcia do różnych osób. Po kilku miesiącach odważyłam się przejść z grup początkujących do ogólnych.  Było lato, żar lał się z nieba.  Już po pierwszych kilkunastu minutach strumienie potu zalewały plecy. Pogoda sprzyjała nabywaniu gibkości. Przychodziłam wytrwale, czasem o świcie, czasem wieczorem. Połączona z innymi głębokim, jogicznym oddechem, niezwykłą koncentracją i pięknymi sekwencjami asan. Ciało stawało się coraz silniejsze i bardziej elastyczne. Poznawałam nowe pozycje i cieszyłam się każdym najdrobniejszym postępem. Nauczyciele poprawiali moje ustawienia. W niektórych asanach doświadczyłam bardzo mocnych korekt. Dociskanie całym ciężarem ciała w trakcie skłonu w przód? Normalka. Było świetnie, dzięki temu mogłam wchodzić w pozycje naprawdę głęboko. Nauczyciel stwierdził, że jestem gotowa na lotos, po czym pomógł mi go założyć? Super!  Do czasu.

W pewnym momencie zaczęły mnie boleć mięśnie. Nigdy w trakcie praktyki, zawsze dopiero następnego dnia. Tyły ud były zdecydowanie przeciążone. Zaczęłam czuć kolano. Aż w końcu zaczęło boleć przy każdym kroku. Zrozpaczona myślałam – może joga nie jest dla mnie?  Dziś wiem, że nie czułam dobrze swojego ciała. Nie wiedziałam, że rozgrzane mięśnie, gdy rozciąganie jest zbyt mocne, wcale nie muszą boleć w trakcie ćwiczeń. Ponieważ byłam z tych mało silnych, a raczej miękkich – moje ciało można było docisnąć jak plastelinkę. Tylko, że nie tędy droga.

 Mocne korekty nie są dobre. Jeżeli ktoś nie umie sam wejść w pozycję, dociskanie na siłę nie pomoże. Na krótką metę może zrobi postępy. Ale kto wie jak się zachowają mięśnie tydzień, miesiąc, rok później? Na kontuzje pracuje się latami. Zbyt gwałtowny rozwój osiągnięty metodą na chińską akrobatkę może się odbić czkawką w najmniej oczekiwanym momencie. Mięsień nie nadrywa się zazwyczaj jednego dnia, uszkadzamy go systematycznie. Za mało regeneracji, zmęczenie, kiepskie czucie ciała i PYK kontuzja wyklucza z gry na długie tygodnie. Mocne korekty sprzyjają urazom.

Być może jako uczniowie wierzycie, że nauczyciele posiadają w dłoniach magiczną miarkę i wiedzą co robią. Tymczasem nie ma żadnych obiektywnych kryteriów pozwalających stwierdzić na ile można kogoś docisnąć w pozycji. Oczywiście jest to kwestia bardzo indywidualna – jeżeli uczeń i instruktor długo i dobrze się znają – mogą pozwolić sobie na więcej.

DSC_0320

Uważam, że ręczne korekty są potrzebne. Czasem wystarczy delikatny dotyk, żeby uczeń poprawił postawę. Nadawanie kierunku ruchu w skłonie też jest bardzo przydatne. Niekiedy korekta tylko wygląda na mocno ingerującą, ale siły rozkładają się tak, że nic złego nie ma prawa się wydarzyć. Jeżeli jednak czujecie ból w trakcie poprawiania – od razu mówcie, że to za dużo, za mocno. Różnimy się między sobą. Podejrzewam, że istnieją ludzie, na których można usiąść i nic się nie stanie. Niestety większość za silną korektę, kiedyś zapłaci. Nie bójcie się rozmawiać z nauczycielami. Zgłaszajcie im każdy ból i dyskomfort. Zgłaszajcie jeśli nie chcecie być poprawiani w określony sposób. Przede wszystkim: słuchajcie swojego ciała. Nie ma nic złego w tym, że nie czujecie się gotowi na jakąś pozycję. Ja na przykład mam bardzo delikatną tkankę, łatwo mnie uszkodzić, zgłaszam to nauczycielom i wszyscy są zadowoleni. Joga to nie konkurs akrobatyczny. Pamiętajcie, że to droga na długie lata i jeśli dbacie o bezpieczeństwo, przyniesie wam wiele korzyści. Jeżeli natomiast dążycie do szybkich efektów, a dodatkowo traficie na nieostrożnego nauczyciela, możecie sobie zrobić krzywdę. Na szczęście jednak cała większość instruktorów ma głowę na karku i umie uczyć. Życzę, żebyście spotykali tylko takich i zawsze szczerze z nimi rozmawiali:)

Foto: Wojtek Stachura

10 Comments Adepcie jogi – uważaj na korekty swoich nauczycieli

  1. Ada

    Podpisuję się rękoma i nogami! Delikatna korekta jest ok, jeśli ktoś jeszcze niezupełnie czuje swoje ciało. Chyba w odwróconym trójkącie miałam ostatnio bark poza płaszczyzną, bo skupiłam się na czymś innym, delikatna korekta i zapamiętałam, że muszę go ściągać. Albo kiedy zupełnie zaczynałam w pozycji trupa już w savasanie miałam podkurczone ramiona, nauczycielka je powoli odsunęła od uszu i olśniło mnie o co chodzi w tym całym relaksie. Siłowe korekty kojarzą mi się z wuefem w podstawówce, nic fajnego i tak jak piszesz często nie jest to bezpieczne.

    PS Na zdjęciu moja ulubiona asana <3

    Reply
    1. Agata Ucińska

      Dlatego nawet bardzo doświadczeni jogini korzystają z pomocy innych nauczycieli – zawsze można czegoś nie poczuć :) A propos relaksu – ja zawsze marszczę czoło i trochę mi zajmuje zorientowanie się, że jest spięte ;)

      Reply
  2. Sabrisia

    Ja z kolei wpadłam w pułapkę perfekcjonizmu. Tak bardzo chciałam być „bardziej jogińsza niż Najwyższy Jogin”, że przeciążyłam stawy kolanowe i z kręgosłupem też mi się niefajnie podziało… Ale na szczęście opamiętałam się :)

    Reply
    1. Agata Ucińska

      Taaak, to oddzielny bardzo ciekawy temat. Któż nie przeszedł przez ten etap? :)

      Reply
  3. Max

    Agata, gratuluje wyczucia i zrozumienia czym sa korekty.
    W jodze nie ma miejsca na ambicje, kto wiecej, kto bardziej itp .
    To osobista praktyka.

    pozdrawiam
    Max

    Reply
  4. Dobry Ruch

    Pamiętam jak na jednych z pierwszych zajęć jogi, na które się wybrałam instruktor chodzi i dociskał w pozycjach…a ludzie „krzyczeli” z bólu…wtedy myślałam, że tak być musi…

    Reply
  5. Pingback: Kiedy nauczyciel jogi zadaje ci ból… | Dobry Ruch

  6. kasia

    W moim przypadku jedna z korekt skończyła się źle… Nauczyciel, którego uważam za bardzo kompetentnego, tak docisnął mnie w póllotosie, że uległo uszkodzeniu więzadło LCL. Muszę przyznać, że mam bardzo mieszane uczucia po tym wydarzeniu.

    Reply
  7. Maria

    Jeśli ktoś wciąż szuka dobrych instruktorów jogi, to podsyłam link to fajnej wyszukiwarki. Znalazłam tam swoją instruktorkę i jestem naprawdę zadowolona. W tym miejscu znajdziecie doświadczonych instruktorów, naprawdę warto!
    http://lepszytrener.pl/joga

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.