Cierpliwość – cnota sportowców

W tym tygodniu sporo czasu spędziłam na treningach. Wskoczyłam na rurkę po dłuższej przerwie i jestem bardzo podekscytowana powrotem. Oczywiście na początku byłam nieco sfrustrowana, bo odczułam spadek siły i brak ogarnięcia ( yyy gdzie ręka, gdzie noga, gdzie rura – skąd mam wiedzieć skoro jestem do góry nogami?!), ale powoli, powoli wraca moc i pojawia się perspektywa postępów. Właśnie o nich chciałabym dziś napomknąć.

IMGP5926 - Kopia

Znacie ten euforyczny, zajawkowy stan, gdy zetkniemy się z nowym sportem. Wystarczy trening 2 razy w tygodniu i mamy efekty. Coraz bardziej nam się podoba, ćwiczymy z werwą i wiarą. Bakcyl połknięty, wiemy, że będziemy chcieli być coraz lepsi. Czas wolny powoli zostaje zeżarty przez ukochaną dyscyplinę, starzy znajomi fukają oburzeni naszym napiętym grafikiem, poznajemy nowych ludzi, którzy tak jak my przez trzy godziny są w stanie gadać o jednym ( pozdrawiam moje kochane E.G. :D). Na zajęcia niemal biegniemy z radości. I nagle przychodzi dzień, w którym nic nie wychodzi. Do szpagatu brakuje tyle co zwykle. Pompki wydają się najgorszym ćwiczeniem świata, mimo że chyba już nie powinny (?). Wytrzymałość stoi w miejscu, po godzinie jesteśmy niezdolni poruszyć żadną z kończyn. Tadam, witajcie na kolejnym etapie zaawansowania! Ciężka praca dopiero się zaczyna.

IMGP5906a

Czuję, że właśnie dotarłam do tego punktu w pole dance. To ten moment, w którym myślisz sobie – żarty się skończyły.  Wiem, że na każdy mały krok do przodu będę teraz pracować dwa razy więcej niż kiedyś. Trzeba będzie sporo czasu spędzić na rurze, powtarzać elementy, oswajać się z wysokością,  ze spinem (kiedy rurka kręci się wokół własnej osi), ze ślizgającym się  ciałem. Trzeba będzie trochę pobiegać, powzmacniać się i wytrwale rozciągać. Przyzwyczaić się do zwiększonego wysiłku. Trenować bez ściemy, ale też nie przeciążać się bez sensu. Znaleźć złoty środek. Za kilkoma lekko wykonanymi figurami zazwyczaj kryje się wiele godzin ćwiczeń. A  przecież już chciałoby się wyglądać z gracją, układać elementy w małe choreografie. Czas uzbroić się w cierpliwość i oceniać postępy nie po 2 tygodniach, a po kilku miesiącach.

Jednocześnie bardzo mnie to wszystko cieszy, bo pole dance to moja ogromna pasja. Uwielbiam trenować, uczyć się nowych rzeczy. Naprawdę nie śniłam  o tym, że taka sprawność i umiejętności akrobatyczne będą w zasięgu moich planów. To jest chyba najpiękniejsze w tym sporcie. Codziennie dziewczyny na rurkach udowodniają, że wiek nie jest przeszkodą w realizowaniu sportowych celów.

Co ciekawe, jogę postrzegam trochę inaczej. Na początku praktyki strasznie zależało mi na postępach. Oczywiście nadal bardzo się cieszę, kiedy uda mi się zrobić coś trudniejszego, ale pozbyłam się niecierpliwości. Chyba wszystkie ambicje ulokowałam w rurce i to pozwoliło mi podejść do asan ze spokojem. To nie sport i nie zawody. Tutaj naprawdę koncentruję się na czuciu ciała w każdej pozycji, na oddechu i na panowaniu nad własnym umysłem na macie! Staram się rozwijać i próbuję robić bardziej wymagające asany, ale jednocześnie uwielbiam spokojną praktykę i pracę z podstawowymi pozycjami. Wiem, że trudniejsze warianty przyjdą z czasem, a ten czas będzie wspaniale spędzony. Bo joga to moment wytchnienia, spotkania z samym sobą, koncentracja i uspokojenie umysłu. Tu nie ma miejsca na krew, pot i łzy.

Nie wyobrażam sobie życia ani bez rurki, ani bez maty. Na szczęście obie uczą cierpliwości. Pamiętajcie: jakikolwiek macie cel, najważniejsze to się nie poddawać! Prawda to doskonale znana, ale tak tylko przypominam. :) A Wy jak sobie radzicie z czekaniem na postępy?

Foto: Maciej Komorowski
Miejsce: OH LALA

RELATED POSTS

13 komentarzy

  1. Odpowiedz

    kikimora

    24/01/2015

    Chyba mam coś podobnego. Z jednej strony np. widzę postępy w rozciąganiu, z drugiej frustruje mnie niezmiernie, że do szpagatu jeszcze kawałek, a odległość od podłogi zmniejsza się bardzo powoli.
    Oczekiwanie rekompensują mi codzienne malutkie postępy, np. uniesienie nogi w feniksie nieco wyżej niż zwykle albo pierwsze w życiu stanie na głowie bez podpierania się o ścianę czy rurę.
    Ze wszystkim damy sobie radę, byle się nie poddawać :3

  2. Odpowiedz

    Emilia

    24/01/2015

    Właśnie wracam do formy po ciąży i bardzo mnie cieszą szybkie efekty treningów. Wiem jednak, że niedługo przestanie być tak różowo i efekty nie będą już tak spektakularne. Ale i tak będą mnie cieszyć :-)

  3. Odpowiedz

    aniamaluje

    24/01/2015

    Intersujący tekst, ale to już wiesz :P Chciałam napisać, że pierwsze zdjęcie wygląda jak ze stocku, świetne!

    • Odpowiedz

      Agata Ucińska

      01/02/2015

      Przekażę komu trzeba, dzięki :))

  4. Odpowiedz

    Zofia Reych (@UpThatRock)

    25/01/2015

    Ooooch, właśnie ten post był mi potrzebny! Kilka lat wspinania już za mną, ale dopiero niedawno pojawił się prawdziwy trening. I co? Po trzech miesiącach ciężkiej pracy poczułam się zniechęcona, bo gdzie te efekty… Po trzech miesiącach?! Przecież wiem, że na sportowe wyniki trzeba czekać i pracować dużo dłużej, a jednak o niecierpliwość łatwo. Najważniejsze, to kochać to, co się robi, robić to z głową, a efekty przyjdą same.

  5. Odpowiedz

    Ania

    25/01/2015

    Probuje teraz wytrenowac ramiona do stania na rekach, sa jeszcze bardzo slabe ;) A jak Ty swoje trenowalas?

    • Odpowiedz

      Agata Ucińska

      01/02/2015

      Rurka, rurka, pompki, joga, Przyszło z czasem :)

    • Odpowiedz

      Marta Ż

      04/04/2016

      Chyba najlepszym sposobem są po prostu próby stania na rękach ;) Na Youtube znajdziesz filmiki z ćwiczeniami na początek, a pompki i w ogóle trening siłowy jest dobrym wsparciem, ale mi najlepiej zrobiły setki prób przy ścianie i na trawniku ;)

      I myślę, że dobrze jest najpierw opanować stanie na głowie – dla oswojenia się z głową w dole i panowaniem nad równowagą.

      …że tak sobie pozwolę wtrącić dwa słowa :P

  6. Odpowiedz

    Gohs

    26/01/2015

    To prawda, że momenty zastoju są frustrujące, ale z kolei kiedy później w końcu jest postęp, to euforia gwarantowana :) Moja przygoda z rurką trwa dopiero 4 miesiące, ale doskonale rozumiem o czym piszesz :)

  7. Odpowiedz

    Natalia

    29/01/2015

    Fajnie że nie tylko ja nie widzę niczego złego w połączeniu pole dance z jogą :) Niestety moje mieszkanie wielkości domku dla lalek nie pozwala mi w żaden sposób na zamontowanie rury, dlatego „zawiesiłam” moją praktykę, nie widziałam sensu w ćwiczeniu tylko raz w tygodniu, na zajęciach. Z jogą jestem nadal i to musi mi wystarczyć :)
    _________
    Natalia, http://www.pieceofsimplicity.blogspot.com

    • Odpowiedz

      Agata Ucińska

      01/02/2015

      A czemu miałoby to być coś złego? :D

      A nie tęsknisz za rurką? Czasem lepiej 1xtyg, niż wcale. Joga na szczęście jest „przenośna” ;)

  8. Odpowiedz

    Kamila Urbaniak

    03/02/2015

    Właśnie. Cierpliwość nie jest moją cnotą. Sama jednak wczoraj odkryłam (choć nie o pole dance chodzi, a ogólnie o aktywność), że problem polega na narzuceniu sobie czegoś. robiłam ćwiczenia z Jillian Michaels Bory Revolution, wymóg to 6x w tygodniu po około 35 minut, 1 dzień odpoczynku. Nie zrobiłam 1 dzień i już czułam się źle. Spadała motywacje, a potem cierpliwość właśnie. Do samej siebie chociażby. Powodzenia, sukcesów i pracy, która będzie sprawiała nadal tyle frajdy :)

  9. Odpowiedz

    Ev

    20/01/2016

    Witaj. Ćwiczę 3 miesiąc pole dance, więc jestem jeszcze początkująca. Totalnie zakochałam się w tym sporcie, ale rzuca mi on kłody pod nogi – cierpię na nadpotliwość dłoni, nigdy się nie rozciągałam, a na siłownię chodziłam 3 miesiące przed pole dance. Czytam wiele artykułów na temat jak się wzmocnić i ciągle wymieniane są: crossfit, joga, ćwiczenia z ciężarem własnego ciała, rozciąganie, siłownia… jak zmieścić to w siedmiu dniach, kiedy chodzę 2x na rurkę i jeszcze odpocząć? Ne mam pojęcia jak ułożyć plan treningowy… Czy mogłabyś mi pomóc?

ZOSTAW KOMENTARZ