Jak pokonać strach?

Jestem dosyć bojaźliwą osobą. Boję się kataklizmów, nagłych chorób, nowych miejsc, spać pod namiotem, chrabąszczy, kontuzji, głośnych dźwięków, że spadnę z rury.Trochę urwałam się z filmów Woody’ego Allena i piszę wiersze, a jednocześnie kręci mnie siła, girl power i przekraczanie granic. Pole dance to  sport, w którym trzeba wykształcić w sobie wielką moc, nieprzeciętną odporność na ból, a także wdzięk motyla. Należy też zapanować nad umysłem, który podpowiada spadniesz, nie rób tego, zwariowałaś, SPADNIESZ, LASKO, ZABIJESZ SIĘ!  Są osoby, które na rurce zachowują się jak dziecko na trzepaku. Łup, bęc, jeb – to odgłosy, które produkuje ich ciało w kontakcie z podłogą. To nie ja, to nie ja. Przez 1,5 roku ani razu nie skontaktowałam się w sposób niezaplanowany z parkietem. Ma to swoje niewątpliwe plusy. Jednocześnie skutkuje tym, że pewne figury opanowuję z małym  opóźnieniem. Zazwyczaj gdy próbuję nowego tricku mój dialog z trenerką wygląda następująco:

– A teraz odczep tę nogę od rury.

– Nigdy w życiu!!!

IMG_0003

Oczywiście czynników jest wiele – mam kiepskie czucie ciała (zwłaszcza nóg) po kontuzji i muszę to wypracować. W dużej mierze problem siedzi w głowie. W ogóle sport siedzi w głowie. To mózg pozwala mi w końcu zdjąć nogę z rury czy nie poddawać się. To on decyduje, że wstanę rano i pójdę na trening. Mózg mówi nie ma dziś żadnego dnia beja, gdzie jest mata do jogi? Oczywiście każdy mózg cierpi na lekkie rozdwojenie jaźni i lubi rozterki, dramaty i dylematy (czekolada! jabłko! czekolada! jabłko!).  Dlatego w naszym interesie jest nieustannie doszkalanie się w panowaniu mózgu nad mózgiem.

Ostatnio u Niebieskoszarej (bardzo fajny fit blog) mignęło mi zdanie „Wszystko czego chcesz, jest po drugiej stronie strachu.” Och jak bardzo przemówiło do mojej wyobraźni! Lęku nie da się wyeliminować czy wyprzeć. Wszyscy się boimy. Sztuką jest bać się i jednocześnie podejmować wyzwania. Za to uwielbiam pole dance – trening to świetne laboratorium  pracy z głową. Uczy odwagi (oczywiście w ramach zdrowego rozsądku), koncentracji,  zdolności do zachowania zimnej krwi. Myślę, że to potem przenosi się na życie. Skoro na rurce się udało, to na egzaminie czy w pracy też się uda. A prawdziwe osiągnięcia zawsze wymagają zjedzenia porcji strachu.

IMG_0012-001

Nie ma chyba jednej metody na pokonanie lęku. Ja na rurze długo oswajam się z jakimś tematem, robię tricki z asekuracją, aż nadchodzi ten magiczny moment kiedy liczę do 3 i po prostu robię. Zazwyczaj okazuje się, że moje ciało daje sobie radę. Kiedy coś idzie nie tak – ręka utknie nie tam gdzie trzeba ( zdarza się) – najgorsze co można zrobić to spanikować. Trzeba się zmobilizować i jak najspokojniej wyjść z pozycji. Chyba najtrudniej opanować trick, do którego ma się jakiś uraz. Ale to jeszcze nie mój level.

 W życiu staram się tłumaczyć samej sobie, że tyle razy już się bałam różnych rzeczy, a jednak skończyło się dobrze.  Że wszyscy się stresujemy, a jednak dajemy radę. Zaufanie do siebie to podstawa! Poza tym ćwiczenie czyni mistrza – często zmuszam się do robienia rzeczy, których się obawiam i tym samym zwiększam pulę wspomnień, w których jestem nieustraszoną wojowniczką.  Gdy byłam małą dziewczynką, miałyśmy takie powiedzenie z przyjaciółkami – Jak się wrabiać, to do końca! Był to okrzyk bojowy wznoszony przed każdą napawającą nas przerażeniem sytuacją: zgłoszeniem się do tablicy, skokiem przez kozła czy wysłaniem liściku do aktualnej miłości. Uwierzcie, działało! A hasło nadal często wybrzmiewa w mojej głowie. Niech girl ( i boy :)) power będzie z nami!

Foteczki zrobione w  OH LALA

RELATED POSTS

9 komentarzy

  1. Odpowiedz

    Avka

    03/07/2014

    Bardzo fajny i przydatny wpis :) nie wiedziałam, że pole dance to też ból i upadki, co wydaje się oczywiste że występuje, ale po prostu o tym nie pomyślałam, mimo to i tak chcę tego spróbować :) zwłaszcza że też jestem trochę strachliwa (i coś mam z filmów woody’ego również, a może wydaje mi się, bo w końcu uwielbiam jego filmy ;)) i jednocześnie lubię pokonywać swoje strachy. mam nawet pracę, w której codziennie pokonuję moje ograniczenia.

    • Odpowiedz

      Agata Ucińska

      03/07/2014

      Bardzo polecam, pole dance jest świetny i dla ciała i dla ducha :)

  2. Odpowiedz

    happiness

    03/07/2014

    Właśnie się zapisałam na pole dance i myślę, że bez strachu się nie obędzie, ale przechodziłam już przez to ucząc się tańczyć (co ja mam to zrobić? chyba zwariowałaś, przecież się zabiję) i zawsze okazywało się, że nic nie jest niemożliwe, a satysfakcje ogromna, Teraz nie potrafię żyć bez tego strachu, bez świadomości pokonywania własnych barier, dzięki temu wiem, że mogę naprawdę wiele i nie ma się czego bać.

    • Odpowiedz

      Agata Ucińska

      03/07/2014

      Trzymam kciuki! Jak ja uwielbiam, jak ludzie piszą, że się zapisali na pole albo jogę <3

  3. Odpowiedz

    kikimora

    03/07/2014

    Potrzebowałam teraz przeczytać coś takiego. Wracam do formy po miesiącu sesji i… boję się pierwszej po przerwie sesji jogi, pierwszego biegania, pierwszych damskich pompek na macie. Że nie dam rady, że stan moich mięśni mnie upokorzy przed samą sobą do reszty. Ale jak już się przełamię i zacznę zanim mój mózg zdąży zaprotestować, to jest super, mimo to że zdecydowanie mam nad czym pracować, żeby nadrobić stracony czas. Czasem bierze mnie frustracja, bo do niektórych asan w jodze wciąż nie mogę się przełamać, nie mam pewności w ramionach czy mięśniach tułowia. Nie pozostaje nic innego jak wytrwale je wzmacniać, aż pewnego dnia może stanę wreszcie na głowie, na rękach albo zrobię choć jedną męską pompkę :) Dzięki że piszesz

    • Odpowiedz

      Agata Ucińska

      03/07/2014

      Kochana, nic się nie martw, czasem ciało reaguję na przerwę zupełnie inaczej niż się spodziewamy, a mianowicie – regeneruje się i jest progres. Więc spokojnie. A co do jogi: praktyka, praktyka, praktyka. To tak jak powiedziała Kino MacGregor, że nie ma co się na nią oglądać, bo ona praktykuje prawie codziennie od kilkunastu lat. Stanie na głowie czy męskie pompki to na serio trudne rzeczy, potrzeba na to czasu :)

  4. Odpowiedz

    Aniamaluje

    04/07/2014

    Bardzo nie po drodze mi w wakacje jeździć do Bydgoszczy,ale jak będę mieć luźny plan zapisuje się w końcu na rurkę :-))) juz nawet namierzylam szkole i dojazd :-!

    • Odpowiedz

      Agata Ucińska

      04/07/2014

      Extra, niech polska pole community rośnie w siłę! :)

ZOSTAW KOMENTARZ