Moje ulubione maty do jogi

Post o matach do jogi planowałam od dawna. Zabierałam się do niego bez wielkiego entuzjazmu, ponieważ nie ma uniwersalnego, najlepszego dla wszystkich rozwiązania. Postanowiłam jednak zrobić bardzo subiektywny przegląd mat, na których miałam okazję praktykować.

Przed zakupem warto zadać sobie kilka pytań. Jak długo praktykujesz? Wiesz, że joga zostanie z Tobą na dłużej czy dopiero zaczynasz tę przygodę? To pierwsza czy kolejna mata? Ćwiczysz statycznie czy dynamicznie? Masz wrażliwe stawy? Będziesz dużo podróżować?

Może zacznijmy od tego, że super mata nie jest w ogóle potrzebna, aby zacząć praktykować jogę. Na upartego można sobie rozłożyć kocyk lub ręcznik pod kolanami, a ręce i stopy postawić na podłożu, na którym nie będziecie się ślizgać. Oczywiście nie będzie to najbardziej komfortowa sytuacja w życiu, ale jeżeli ciągle czekacie z rozpoczęciem praktyki, ponieważ nie macie na czym ćwiczyć – właśnie rozwiązałam Wasz problem.

Jeżeli pierwsza praktyka na dywanie lub macie wypożyczonej w studio już za Wami i wiecie, że wciągnęło Was wykonywanie dziwnych pozycji w rytm oddechu – warto pomyśleć o zakupie maty. Ja przez kilka pierwszych lat ćwiczyłam na najbardziej standardowej i przypadkowej (a jednocześnie  jak się okazało kultowej) macie Spezial zakupionej w szkole. Nie kosztowała dużo, na początku nieco się na niej ślizgałam ( co po czasie ustąpiło) i mogłaby być nieco grubsza. Była lekka, więc łatwo się ją przenosiło. Do dziś, gdy nie mam ochoty brać ze sobą cięższej maty, używam podobnej, zwyczajnej maty z PVC. Polecam te z Bodhi Yoga – są wytrzymałe i łatwo się je czyści.

Załóżmy, że praktykujecie już dłuższą chwilę, znacie swoje potrzeby, chcecie mieć coś pięknego i jeszcze najlepiej ekologicznego. Rozpocznijmy zatem przegląd cool mat do jogi.

 

1. Maty z mikrofibry

Jedne z najpiękniejszych gadżetów do praktyki jogi. Ja używam tej od Miamiko – mam wzór Kaia. Przyznam, że jak jej pierwszy raz dotknęłam, to pomyślałam – to chyba jakiś żart, przecież będę się na niej ślizgać! Jednak mikrofibra robi się przyczepna pod wpływem wilgoci – im intensywniejsza praktyka i im więcej człowiek się poci – tym lepiej. Obawy w moim przypadku były więc niepotrzebne, mata sprawdza się bardzo dobrze zwłaszcza przy dynamicznej praktyce, na sali pełnej ludzi czy w upalne dni. Osoby, które wybitnie mało się pocą mogą mieć nieco większy problem z przyczepnością, ale spryskanie maty wodą przed praktyką pomaga.  Spód wykonany jest z ekologicznego kauczuku, a mata waży 2,4 kg i ma grubość 3 mm.

2. Maty antypoślizgowe

Do tych mat możemy zaliczyć maty pokryte warstwą polieturanu oraz maty kauczukowe. Ja posiadam matę Onyx od Bodhi Yoga – niestety nie jest już ona produkowana. Co prawda jest duża i ciężka, a do jej powierzchni łatwo przyczepiają się paprochy, ale bardzo lubię na niej praktykować. Jest dość gruba, ale nie na tyle miękka, żeby to irytowało. Ma piękny wzór, świetną przyczepność i przyjemną gładką powierzchnię.

Kilka razy miałam okazję praktykować na Manduce Eko Lite wykonanej z kauczuku. Faktycznie na tej macie nie ma szans się poślizgnąć, ale dla mnie ten efekt jest przesadzony. Przesunięcie skórą ( jak przy przejściu z psa z głową w dół do siadu skrzyżnego) po tak “tępej” powierzchni nie należy do przyjemnych. Jednak nie ma wątpliwości, że jest to bardzo porządny produkt.

3. Maty z korka

To nowość na rynku i choć osobiście nie posiadam takiej maty, to widziałam je kilka razy u siebie na zajęciach – właścicielki były bardzo zadowolone. Otrzymałam nawet pozwolenie zrobienia kilku asan na takowym wynalazku i przyznaję – są bardzo przyjazne w użytkowaniu, nic się nie ślizga, mają odpowiednią grubość, przyjemną fakturę i są biodegradowalne. Można je kupić tutaj: Corkamor, Matata.

Jeżeli mocno zaangażujecie się w praktykę, można rozważyć posiadanie dwóch mat. Jednej poręcznej, a drugiej cięższej, która zostaje zawsze w domu. Lub do dynamicznej i do spokojnej praktyki. Część osób zaopatruje się jeszcze w maty przeznaczone do podróżowania – są bardzo lekkie, cienkie i można je złożyć jak ręcznik.

Jak widzicie moje doświadczenie z matami nie jest ogromne. Jeżeli coś się u mnie sprawdza, to używam tego, aż się nie zniszczy :) Dajcie znać na czym Wy lubicie praktykować!

13/05/2019

RELATED POSTS

1 komentarz

  1. Odpowiedz

    Karina

    09/05/2019

    Mam dwie maty – codzienną (Kailash Premium 3mm) i podróżną (Manduka eKO SuperLite Travel 1,5 mm).

    Na codzienną matę wybrałam – tak jak Ty – po prostu taką, na jakiej ćwiczyłam w szkole, bo już ją znałam. Dopiero po jakimś czasie, kiedy wiedziałam, że codzienna praktyka jest dla mnie ważna, dokupiłam drugą matę. I faktycznie, Manduka jest aż zbyt antypoślizgowa, ale nie narzekam, bo mieści się do bagażu podręcznego i w podróży dobrze się sprawdza. Czasem przy intensywniejszej praktyce w domu, kiedy czuję, że się ślizgam, rozkładam ją na mojej normalnej macie i to jest dla mnie świetne rozwiązanie – dodatkowa amortyzacja i mniejszy poślizg.

ZOSTAW KOMENTARZ