Co się wydarzyło w mojej głowie po powrocie z Indii

Miesiąc temu wiodłam spokojny żywot w Himalajach. Uczyłam się jogi, medytowałam, jadłam mango i papaje, chodziłam na spacery i spędzałam czas ze spokojnymi i uśmiechniętymi ludźmi.

 
SAMSUNG
Trzy tygodnie temu przechadzałam się ulicami Delhi zastanawiając się o co chodzi w tym świecie. Gorące powietrze, gęste od smogu, utrudniało oddychanie, skóra dziwnie się lepiła. Nozdrza drażniła specyficzna dla Indii mieszanka zapachów. Mijałam dziesiątki bezdomnych ludzi śpiących pod ogromnymi pałacami. Jechałam  nowoczesnym metrem, po to by wyjść na brudną, tłoczną, pełną rowerowych rikszy ulicę. Każdy krok oznaczał walkę z emocjami. Chcę stąd jak najszybciej zniknąć. Nie mam czym oddychać. Marzy mi się moja spokojna, zielona, europejska ulica. Za chwilę zginę pod kołami rikszy. Dlaczego oni tak natarczywie się na mnie patrzą. Dlaczego te dzieci mnie szarpią za rękę. Dobra, wyluzuj, sama tu przyjechałaś ze swojego bogatego świata. Jak widzisz, wypadałoby przestać narzekać na swój los. 

Z jednej strony odczuwałam mieszankę złości i poczucia winy, z drugiej byłam podekscytowana podróżą.

SAMSUNG

Od kilku tygodni jestem już w Warszawie. Zdążyłam zrobić imprezę urodzinową, zachorować na anginę i wrócić na treningi pole dance. Podróż z jednej strony nie zmieniła niemal nic, z drugiej prawie wszystko. Jestem cały czas tą samą osobą. Zyskałam jednak kilka wartościowych narzędzi do radzenia sobie w życiu. Nie przeżyłam spektakularnej węwnętrznej przemiany, ale dowiedziałam się mnóstwo o sobie samej. Jaka jestem, czego potrzebuję. Z dystansu mogłam lepiej przyjrzeć się mojemu życiu w Polsce i zastanowić się co mi sprzyja, a co zatrzymuje w miejscu. Poznałam wielu inspirujących ludzi, którzy pokazali mi, że jak się chce, to można. Mam też ogromną satysfakcję – cholera, zrobiłam to! Zarówno wyjazd do Indii jak i pozostanie instruktorką jogi zaliczałam do raczej nierealnych marzeń. A tu proszę, duży krok do przodu, który dał poczucie siły i motywację.

Poza tym łatwiej docenić życie po tym, jak się zobaczyło Delhi. Serio.

Taka oto zainspirowana i wzmocniona, wracam do mojej codzienności i pisania o fitnessie, jodze, rurce, jedzeniu, ogarnianiu życia i zmianach. Bo te zmiany u mnie i u innych bardzo mnie interesują. Zatem już niebawem refleksje i wywiady! Że tak powiem: jaram się!

8 thoughts on “Co się wydarzyło w mojej głowie po powrocie z Indii”

  1. bardzo fajna podróż, też kiedyś marzę o takim wyjeździe chociaż jeżeli chodzi o jogę to jestem dopiero na początku mojej drogi:)

  2. Nie wiem jak to się stało, że umknął mi kiedyś Twój blog. Czytałam go zimą i jakoś…wyleciał mi z głowy. Wczoraj późnym wieczorem nadrobiłam wszystkie zaległości i jestem oczarowana Twoją konsekwencją w realizowaniu własnych marzeń :)
    A nowe wpisy mi już nie umkną, bo subskrybuję na bloglovin’ :)

  3. trzeba spełniać marzenia, mimo iż niektóre wydają się nie do zrealizowania, są zbyt odległe, a jednak… człowiek może się miło zaskoczyc :)
    gratuluję!:)))
    i dodaję do obserwowanych na bloglovinie!

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.