Joginka z betonowej dżungli

Za górami, za lasami żyła sobie joginka. Mieszkała nad oceanem, miała osiemnaście kostiumów kąpielowych i codziennie wrzucała zdjęcie na Instagram.  Jak ćwiczy jogę na plaży. Względnie na desce surfingowej. Była bardzo wesoła, miała piegi od słońca i często składała dłonie w geście namaste. Potrafiła stać na rękach, zrobić szpagat, a w kwiecie lotosu prawdopodobnie sypiała. Po praktyce popijała wodę z młodego kokosa, a na lunch piła green smoothie. Mówiła dużo o miłości, pokoju i świadomości. I medytacji, a jakże.

Liczne przedstawicielki tego gatunku joginek zamieszkują  Stany Zjednoczone i Australię. Czasem Kostarykę albo Bali. Bardzo je lubię, uwielbiam oglądać ich zdjęcia, myślę sobie pojadę kiedyś na wakacje i też będę ćwiczyć na piasku w rytm fal morza. A co! A nawet jeśli nie pojadę, to i tak miło na nie popatrzeć.

Tymczasem mieszkam w Polsce, w bloku z pastelowej płyty. Przez okno widzę inny blok i drzewo. Oddycham spalinami, zdarza mi się utknąć w korkach. W centrum wpadam na ludzi, którzy ciągle biegną, chcą dogonić lepsze jutro. Czasem im się udaje, częściej nie. Mieszkam w kraju, gdzie dużo się pracuje, marznie  w zimie i narzeka na wszelki wypadek.

IMGP3304 (2)

Szkoda mi tylko, że joga jest u nas tak mało popularna. Często kojarzy się z nudą albo mało intensywną gimnastyką dla seniorów. Niektórzy jeszcze straszą szatanem.  Tymczasem joga to piękna forma ruchu. Uwielbiam zarówno jej dynamiczne jak i spokojne formy. Tak sobie myślę, że będąc miejską joginką ze zwykłego blokowiska, a nie z rajskiej plaży i tak będę wam tłukła do głowy jakie są zalety jogi. Bo wiecie joga to nie tylko stretching. To niezwykła siła i świadomość ciała. Czasem sekwencje są niesamowite, płyniesz w ruchu, na matę kapią kropelki potu. A potem zatrzymujesz się w pozycji, koncentrujesz na oddechu starając się ignorować drżenie mięśni.

Co najważniejsze, nie trzeba być uduchowionym hipisem żeby ćwiczyć jogę i odczuwać jej korzyści. Spójrzcie na mnie. Nie śpiewam mantr, nie zajmuję się czakrami. Jak uda mi się pomedytować 10 minut, to jestem zadowolona. Uwielbiam różne aktywności, taniec to mój żywioł. A jednak pokochałam jogę. Chwile koncentracji na macie  to magiczny czas tylko dla mnie. Uspokajają i relaksują jak nic. Na co dzień też jakby więcej dystansu przybyło.

IMGP3374 (1)

Zatem wołam do was starzy i młodzi – ćwiczcie jogę! Doda wam to zdrowia, urody i oleju w głowie. Życie też jakieś znośniejsze się wydaje z perspektywy maty.

 

 

Foto: Maciej Komorowski

13 thoughts on “Joginka z betonowej dżungli”

  1. Zabieram się do jogi już od dawna, a jakoś nigdy się nie udaje… Polecasz może jakieś filmiki z yt dla początkujących, żeby zobaczyć w ogóle czy mi to podpasuje? :)

  2. Z Jogą jest dokładnie tak jak piszesz, mnie również wydawała się stratą czasu, ale w zeszłym tygodniu poprosiłam sąsiada, jogina, żeby mnie wprowadził. Wzięłam matę i udałam się na jego trawnik. I doznałam olśnienia. Wprawdzie podczas pierwszych ćwiczeń oddechowych, a raczej na bezdechu zakręciło mi się w głowie i przestraszyłam się stania na głowie bez asekuracji, ale mogę powiedzieć, że się zajawiłam.
    Wracając do Twojego wpisu uważam, że jest świetny, impresyjny i ekstra skomponowany. Pozdro, pozdro. No i zdjęcia bardzo dobre.

    1. Agata Ucińska

      Hej Pepsi, strasznie się cieszę, że podoba Ci się tekst!

      Ćwiczenia oddechowe to zdecydowanie moja najmniej ulubiona część jogi. Żeby nie powiedzieć – w ogóle nie ulubiona :D Nie cierpię wstrzymywać oddechu. Ograniczam się do tego, żeby go wyrównywać. Na szczęście nie jest to obowiązkowy element praktyki:)

      Fajnie, że spróbowałaś, bo to niepozorne, a b uszczęśliwiające ćwiczenia.

  3. brzmi przekonująco : ) zawsze chciałam spróbować! ale chyba dzięki niej bije od Ciebie taki wew. spokój : )

    zdjęcia przepiękne!

  4. Joga to mój plan na … „przed ciążę” czyli trzeba niedługo zacząć :P

    Na razie ABT, stretching i bieganie.
    Stąd moja prośba: jesteś w stanie napisać coś o prawidłowym oddychaniu? Zarówno w czasie ćwiczeń jak i biegania?
    Nie wiem jak ugryźć ten temat: czy dobrze to robię? Jak pracować nad prawidłowym oddechem? I jakie są tego korzyści, czy to tak ważne?

  5. zaczęłam ćwiczyć pod koniec marca, uwielbiam, szkoda, że tylko 2razy w tygodniu ale i tak widzę postęp, jeszcze bardziej rozciągnięta niż wcześniej :)

  6. Zgadzam się z pełni z wszystkimi zachwytami na temat jogi. Ćwiczyłam jogę dynamiczną przez 2 i pół roku ale niestety klub musiał przenieść się w inne miejsce a nie mogę tam dojeżdżać. Sama nie umiem się zmobilizować. Niestety inne formy jogi nie przypadły mi do gustu więc… nie ćwiczę wcale. Ubolewam nad tym niezmiennie i… chyba już tak zostanie do czasu dopóki nie otworzą nowego klubu gdzieś w pobliżu mojego miejsca zamieszkania.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.