Jak uczyć się skuteczniej? O przekonaniu, które zmienia prawie wszystko

Być może już to o mnie wiecie, być może jeszcze nie, ale uwielbiam się uczyć. Na różne sposoby. Lubię zarówno te bardziej cool odsłony jak poznawanie nowych aktywności, rozmowy z ciekawymi ludźmi, kursy online, podcasty i książki popularnonaukowe, jak i klasycznie przykujonić – zakopać się w artykułach naukowych, czytać podręczniki,  a czasem nawet uczyć się do testów. Dziś chciałabym opowiedzieć Wam o dwóch rzeczach z tym związanych:

  • koncepcji nastawienia do umiejętności, która zmieniła moje życie i sprawiła, że mając humanistyczną przeszłość, na kolejnych studiach napisałam egzamin ze statystyki na 100%
  • oraz o Klubie Pań Swojego Czasu, w którym z przyjemnością realizuję potrzebę uczenia się oraz uczenia innych, ponieważ w bieżącej edycji prowadzę w nim swoją ścieżkę „Joga i uważność na co dzień”

 

Nie dam rady, nie mam takich zdolności!

Czy uważasz, że rodzimy się z umysłem ścisłym lub humanistycznym? Że niektórzy mają po prostu talent do muzyki lub sportu? To dość popularny pogląd – charakteryzuje on osoby z nastawieniem na trwałość. Być może Cię zaskoczę – nie wszyscy tak myślą! Są też ludzie, którzy owszem zauważają pewne predyspozycje u siebie i innych, ale wierzą, że najważniejsza jest praca i wysiłek włożony w naukę – to osoby nastawione na rozwój.

Carol Dweck zajmująca się procesami poznawczymi, zauważyła, że może podzielić dzieci biorące w swoich badaniach na dwie grupy. Były dzieciaki, które kochały trudne łamigłówki i nawet gdy popełniały w nich błędy – reagowały entuzjazmem, prosiły o kolejne. Ale dało się też zauważyć dzieci, które szybko się zniechęcały i stresowały rozwiązywaniem zagadek. Badaczka zadała sobie pytanie – co różni tych małych ludzi?

Okazało się, że przede wszystkim różnimy się wcale nie inteligencją czy talentami, ale nastawieniem do uczenia się. 

Ludzie z nastawieniem na trwałość uważają, że rodzimy się z pewnymi zasobami. Jesteśmy zdolni, albo nie. Takie przekonanie często kształtuje się u dzieci chwalonych za to, że są utalentowane i coś im łatwo wychodzi. Dla takich osób rozwiązanie zadania z matematyki przy tablicy, napisanie wypracowania, nowy projekt w pracy to sprawdzian ich wrodzonych umiejętności, a nie okazja do nauczenia się czegoś nowego. Błędy to koszmar, bo przecież prawdziwie uzdolnieni ludzie nie powinni ich popełniać. Wytężona praca też zwiastuje, że coś jest nie tak – przecież talent powinien rozwiązywać wszystkie kwestie.  Ludzie nastawieni na trwałość wybierają zadania poniżej ich możliwości, ponieważ wtedy wiedzą, że potwierdzą swoje umiejętności. Unikają popełniania błędów, a tym samym w ogóle mają tendecję do unikania wyzwań i stresujących sytuacji, co może prowadzić do trudności w szkole i pracy oraz nie realizowania swojego potencjału.

 

Osoby z nastawieniem na rozwój uwielbiają się uczyć i rozumieją, że błędy są niezbędne w procesie nauki. Wolą wybierać trudniejsze zadania i nie zniechęcają się szybko. Nie dzielą ludzi na utalentowanych i nie – uważają, że każdy może rozwinąć swoje umiejętności. Ich intuicja jest bliższa temu co potwierdzają wyniki badań naukowych – nasze umysły nie różnią się aż tak drastycznie. Za większością sukcesów w danej dziedzinie stoi poświęcony czas, mądry sposób uczenia się, wysiłek, odpowiedni mentorzy oraz sposoby radzenia sobie z emocjami. Talent gra dużo mniejszą rolę. Przykładem może być tu Michael Jordan, któremu, gdy był dzieciakiem odradzano zajęcie się koszykówką, ze względu na przeciętne zdolności.

 

Jak to się ma do mojego egzaminu ze statystyki? Bardzo długo prezentowałam klasyczne nastawienie na trwałość. Do końca podstawówki jechałam na tym, że byłam bardzo zdolnym dzieckiem. Miałam super pamięć i  bardzo szybko nauczyłam się pisać w sposób wykraczający poza mój wiek. Czytanie i pisanie, a także nauka języków obcych  sprawiały mi ogromną przyjemność. Poświęcałam temu naprawdę duuużo czasu. Czego nikt z dorosłych nie dostrzegał – byłam chwalona za talent. Na tej fali dostałam się do super ekstra dwujęzycznego gimnazjam, gdzie znalazłam się w klasie z dziećmi takimi jak ja –  „utalentowanymi”. Jak wiadomo z czasem materiału w szkole jest coraz więcej i jest trudniejszy. A ja nie umiałam: uważać na lekcjach i odrabiać prac domowych, bo miałam wewnętrzne przekonanie, że to muszą robić tylko te mniej uzdolnione osoby. W ten sposób narodził się we mnie pogląd, że w niektórych rzeczach jestem dobra (bo dalej szły mi dobrze), a w innych beznadziejna i tak oto powstała myśl, że po prostu nie nadaję się do przedmiotów ścisłych. Tym samym pozbawiłam się szansy sprawdzenia jak by to było, gdybym zaczęła się koncentrować i  ich uczyć. Ale naprawdę uczyć. Bo mam wrażenie, że często ludzie z nastawieniem na trwałość, gdy napotykają trudności wcale nie wkładają prawdziwego, sensownego wysiłku, tylko odwalają dramatyczny spektakl prób uczenia się, który ma tylko potwierdzić jak bardzo się do tej sprawy nie nadają. Tu wchodzi wątek radzenia sobie z emocjami, ale to też na szczęście możemy trenować. :)

W pewnym momencie w moim życiu pojawiła się książka o strasznym tytule Nowa psychologia sukcesu napisana przez wspomnianą badaczkę Carol Dweck. I to było jak grom z jasnego nieba. Dowiedziałam się o nastawieniach, o ludziach, którzy mimo spektakularnych predyspozycji utykali w drodze do celu, a także o tych „przeciętnych”, którzy dochodzili dalej niż ktokolwiek mógł się spodziewać. Zrozumiałam, że tak samo jak nad wszystkim – nad przekonaniami dotyczącymi uczenia się można pracować.

Statystyka

Niebawem miałam rozpocząć kolejne studia – psychologię. Myślałam sobie: 30 lat, ja i statystyka – to niemożliwe. Wyobrażałam sobie rozwiązywanie tajemniczych zadań pod tablicą, prowadzącą/ego z pogardą w oczach i  moją pustkę w głowie. Wiedziałam już jednak o istnieniu nastawień. Postanowiłam wykreślić ze swojego umysłu skojarzenie ( jakże pięknie pielęgnowane przez system edukacji) błąd= upokorzenie, skupiać się na zajęciach, uczyć systematycznie małymi krokami i  zadawać pytania, gdy czegoś nie rozumiem.

Zaskoczenie pierwsze: statystyka na Uniwersytecie SWPS była prowadzona w sposób przyjazny. Zaskoczenie drugie: osoby, które emanowały nastawieniem na trwałość i mdłały na widok symbolu pierwiastka na tablicy naprawdę gorzej sobie radziły. Zaskoczenie trzecie: ej rozumiałam to, ej lubiłam to, ej miałam 5 na koniec i był to jeden z moich ulubionych przedmiotów!

Na statystyce zaawansowanej w kolejnym semestrze zrobiło się dużo trudniej, ale moje nastawienie uległo całkowitej przemianie – wiedziałam, że po prostu muszę wkładać więcej pracy, a nie, że jestem głąbem. Dzięki zmianie przekonań zdecydowałam się na pisanie pracy magisterskiej z obszaru neuronauki, choć wielu rzeczy muszę się uczyć po partyzancku, poza moją główną specjalizacją (psychologia kliniczna). Zdecydowałam się wziąć udział w spotkaniach koła naukowego. Odważyłam się poprosić moją Promotor o wsparcie w rozwoju naukowym. Kiedyś bym tego wszystkiego nie zrobiła, bo uznałabym, że skoro nie jestem geniuszem, to się nie nadaję. Teraz pozwalam sobie na błędy, a uwierzcie –  nie wszystko idzie idealnie, wyzwań jest dużo.  I  myślę, że nawet jeśli nie nie dojdę tam, gdzie mi się marzy, to wszystko czego się po drodzę nauczę będzie miało olbrzymią wartość.

 

Więcej na temat tej tematyki, a także skutecznych metod uczenia się przeczytacie tutaj:

Carol Dweck, „Nowa psychologia sukcesu”

Daniel Coyle, „Kod talentu – jak zostać geniuszem”

Dweck, C. S., & Yeager, D. S. (2019). Mindsets: A view from two eras. Perspectives on Psychological science14(3), 481-496.

 

Klub Pań Swojego Czasu

Nastawienie na rozwój przydaje się nie tylko na drodze akademickiej. Ile razy myślałaś sobie: nie pójdę na jogę, bo nie jestem rozciągnięta. Nie ogarniam finansów, bo nie mam do tego głowy! Nie umiem obsługiwać programów graficznych, bo mam do tego dwie lewe ręce. Jednocześnie na pewno jest dużo dziedzin, których chciałabyś spróbować, ale ten cichy głosik w tle podkopuje Twoją wiarę w siebie. Daj sobie szansę i nie słuchaj go przez chwilę. :) Obecnie mamy ogromne możliwości uczenia się przez Internet, poświęcę temu kiedyś osobny wpis. A dziś powiem parę słów o świetnej inicjatywie, której mam szansę być częścią i do której można dołączyć już tylko dziś (24.05 do północy) albo dopiero w listopadzie.

Klub Pań Swojego Czasu to platforma oraz społeczność kobiet, które lubią się rozwijać. Będąc w Klubie dostajecie dostęp do świetnych materiałów dotyczących umiejętności miękkich i biznesu stworzonych przez Olę Budzyńską, a także ścieżek edukacyjnych różnych Ekspertów. Możecie uczyć się budowania nawyków, rozwijania kariery i pisania CV, grafiki, pracy z mocnymi stronami, fotografii, finansów osobistych, sztuki mastermindu oraz sprawczości. Nawet nie wiem czy udało mi się wymienić wszystko, bo tych materiałów jest od cholery. Są też różne bonusy w postaci fajnych kart pracy, kalendarzy i list do druku oraz grupa wsparcia na facebooku. Ja w tej edycji prowadzę ścieżkę w której regularnie prowadzę zajęcia jogi oraz uczę uważności i lepszego radzenia sobie ze stresem.

Jeżeli masz ochotę dołączyć do Klubu, będzie mi bardzo miło jeżeli skorzystasz z mojego linku afiliacyjnego.

 

I tyle na dziś! Jestem ciekawa czy temat nastawień Cię zainteresował i czy odnalazłaś/eś się, w którymś z nich. Daj znać :)

 

 

Foto:  Green Chameleon on Unsplash

1 thought on “Jak uczyć się skuteczniej? O przekonaniu, które zmienia prawie wszystko”

  1. Witam w klubie 😆! Mam bardzo podobne doświadczenia, ale książki nie znam, nie czytałam. Podobnie jak ty miałam dobry start w podstawówce i mocną pozycję w liceum. I też wyrobiłam w sobie przekonanie, że ciężka praca to tak trochę poniżej moich możliwości, bo powinno przyjść łatwo. A przecież nie zawsze tak jest, nie zawsze tak będzie. Prośba o pomoc, przyznanie się do niemocy, braku, niewiedzy – to nie u mnie. Od pewnego czasu, gdy sobie ten schemat uzmysłowilam, zaczęłam nad tym pracować. I też kiedyś zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę pojęcie umysłu ścisłego czy humanistycznego jest ogromnym uproszczeniem. Jest przecież tyle odmian jednego i drugiego!

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.