Świeżo upieczona nauczycielka jogi

Dwa lata temu byłam przekonana, że chcę zostać nauczycielką przedszkola albo animatorem kultury. Oczywiście przychodziły mi do głowy pomysły związane z jogą, tańcem i podróżami, ale ich realizacja wydawała się niemożliwa. Potem sprawy potoczyły się szybko. Firma, w której pracowałam prowadząc zajęcia dla dzieci i rodziców, została zamknięta. Znalazłam pracę w wymarzonym przedszkolu, ale musiałam ją przerwać po kilku miesiącach. I tu, mili państwo, pojawia się życiowy zakręt. Taki moment, w którym nie wiesz co ze sobą zrobić. Wszelakie problemy wydają się piętrzyć, zastanawiasz się – co poszło nie tak, co zrobiłam źle. Wtedy właśnie wymyśliłam ten kurs i Indie, choć z początku wydawało się to całkowicie szalone.
 
Teraz siedzę w pięknym ogrodzie, piję świeży pomarańczowy sok, dobiegają mnie dźwięki jakiejś indyjskiej muzyki. Mój mąż poszedł właśnie na spacer do lasu obserwować małpy. Wieczorem planuję zrobić wywiad z nauczycielem medytacji. W pokoju, w teczce spoczywa certyfikat Yoga Alliance, który uprawnia mnie do uczenia jogi na całym świecie. Myślałam, że to będzie podróż mojego życia, a okazuje się, że to dopiero początek większej przygody. Nie mam pojęcia w jaki sposób dotarłam z punktu totalnej beznadziei i strachu, do miejsca w którym jestem teraz. Muszę jednak przyznać, że czuję się nieco jak kiczowata bohaterka powieści Paulo Coelho, której wszechświat zaczął sprzyjać, bo wybrała właściwą drogę.
 
Teraz czeka mnie ponad tydzień prawdziwych wakacji. Będę odpoczywać po kursie, zwiedzać okolicę, leżeć na trawie, jeść mango, robić zdjęcia starym aparatem i pisać notki. Jupijej!
 

2 thoughts on “Świeżo upieczona nauczycielka jogi”

  1. To wspaniałe, że spełniły się Twoje marzenia. Wspaniałe jest też, że masz męża u boku. Mój mąż niestety nie rozumie mojego zamiłowania do jogi, dla niego to tylko kolejna aktywność fizyczna. Życzę udanego wypoczynku.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.